czwartek, 18 października 2012

Aparat gdzieś posiałam...

...może wyrośnie.
a tymczasem zamieszczam kilka zdjęć z komórki.
Piksele takie same.

Młody z kolegami z Placu Zabaw. Zafascynowani Koparą, która jeździła między blokami...
 Młody postanowił sam się ubrać...

 Miśka zwana Michaliną :)


Syn czyta Miśce książeczkę. Bo bajka to raczej nie była...
 Tatuaż słabo zmywalny (marker do podpisywania płyt) :
 Młoda na grzybach:
 Syn na grzybach. Niestety wszystkie "kosyki" akurat zniknęły...
 Syn biegnie za koleżanką na jesiennym spacerze :
 A tu już trzymają się za rączki. Coś czuję, że mój Synek będzie kochliwy... to już 3 Panna z którą się za rękę prowadza ;)
 a tu cała ekipa spacerowa:
 Powiem szczerze, że nie wiem, czy to dziecko jest akurat moje, ale nie widać czyje, więc uznajmy, że moje ;)
 Zabawa w polu:

 Błoto, chociażby znikome, zawsze jest lepsze do zabawy niż wszystko inne...

 Pobiegli...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

coś tam, coś tam ;)