nie powiem, takie leżenie ma swoje dobre strony. Nadrabiam zaległości w lekturze, zaległości w TV i generalnie zaległości w odpoczynku.
Ale na dłuższą metę mam powoli dość. I chyba przychodzi czas, kiedy trzeba sprzątać gniazdo przed przyjściem nowego pisklaka, a tu nie dość, że gniazdo daleko to jeszcze nie mogę się w nim poruszać...
wiosna, okna by się pomyło, ciasto upiekło... ech.
Zastanaialiśmy się nad żłobkiem dla Młodego, ale będzie z tym nie tyle problem, co upierdliwość, bo odwożenie go codziennie 10 km, przywożenie i generalnie spinka z dojazdami nie są tym, czego potrzebujemy w tej chwili. Do tego choroby. Gdyby miał chodzić do żłobka, bo ja idę do pracy to co innego. A w ciąży choroby nie są wskazane, a jak już się rozchoruje, to trzeba będzie szukać kogoś do pomocy, więc bez sensu...
no zobaczymy, może znajdziemy jakąś pomoc z okolicy...
A tak poza tym, to czuję się świetnie- jak zawsze. Młoda wariuje, obija mi wnętrzności, nie wiem, czy pcha się na świat, bo nie czuję. Za to czuję jak się odpycha od kręgołupa i wciska mi się w brzuch. Mogę ją podrapać po plecach...
Nie wiem, czy Syn kuma, że będzie miał rodzeństwo, ale od czasu do czasu całuje mnie w brzuch i cieszy się przy tym, więc może coś tam załapał z tego, co mu tłumaczę...
Uwiecznij na zdjeciu te chwile kiedy mlody caluje siostre... przez brzuch ;) Bedziecie mieli wspaniala pamiatke!!!
OdpowiedzUsuńkurcze, nie wpadłam na to...fakt, będzie genialne zdjęcie. tylko jak go namówić, żeby tak długo w miejscu usiedział... ;) może być problem...
OdpowiedzUsuń