nie urodziłam jeszcze. nawet się nie zanosi, żebym miała kiedyś rodzić.
chodzę, wieszam pranie, biegam za Młodym, piekę i tylko nie odkurzam i nie myję okien.
i nic.
co za Córka...
Młody przeszedł jakiegoś wirusa żołądkowego.
Ojciec również- zresztą pierwszy.
Teraz Babcia.
Tacie pomogła coca-cola.
Młody nie chciał za żadne skarby wypić nawet łyczka i męczył się tydzień.
Ja popijam od czasu do czasu łyk czy dwa i odpukać nic mnie nie chwyciło jeszcze.
Babcia nie chce pić, ale chyba ją przekonaliśmy, że to działa.
Bociany nie przyleciały.
Młody nauczył się nowego wyrazu: "puść".
Poza tym czasem coś powtórzy. No i umie powiedzieć: mój, moja.
Ale nie chce tego łączyć z innymi wyrazami. Np. Mój Tatuś. oba wyrazy mówi, ale osobno.
i na pytanie "czyj jest ten samochód" odpowiada : mój.
Chyba upiekę ciasto dziś. Przed wczoraj upiekłam ciasteczka, ale pierońsko twarde.
Chodzi za mną karpatka- z pudełka- ale tyle z nią roboty, że chyba upiekę coś prostszego.
Mąż mój ma teraz biuro w budynku, w którym znajduje się cudna galeria- sklep z Aniołami. Czad :)
i w tym sklepie stoi wieeelka głowa jakiegoś łysego faceta. Raczej nie Oleksego, bo szczupłą twarz ma.
Jeżeli mnie na nią stać, to sobie kupię :) Chociaż Mąż jest przeciwny. A ja głupia nie zapytałam nawet, czy to na sprzedaż ten łeb...
Pogoda rewelacyjna. Aż chciałoby się gdzieś wyjechać.
W sumie to jestem na wyjeździe już od 8 marca.
Trzeba powoli szykować mieszkanie na przyjście Nowego Dziecka.
Dziwnie tak...
Mam nadzieje, ze wirus cie nie dopadnie. My tez niedawno przechodzilismy owa przypadlosc- zaczelo sie od najstarszej- na tesciach sie skonczylo- gdzie tesciowka dopiero tydzien po nas wszystkich sie pochorowala... Nawet cola nie pomagala :)
OdpowiedzUsuńA ty juz niebawem sie rozpakowujesz :) Kurcze, trzymam kciuki za Was dziewczyny!!!