no jeszcze nie urodziłam.
chyba już na zawsze będę w ciąży. chociaż Mama mówi, że po kościach się nie rozejdzie...
czy ja wiem...
Młody wariuje, łapie słówka, chociaż jak ktoś się zorientuje, to nie chce powtarzać.
Biega po podwórku i wszystko sprawdza, dziabie, grabi, przekopuje i majstruje.
nie dostał zabawkowego zestawu narzędzi, bo Dziadek stwierdził, że da mu swoje narzędzia.
w związku z tym Młody biega z piłą, widłami, grabiami, a wszystko większe od niego.
ostatnio przy niewielkiej pomocy Dziadka wbił gwoździa.młotkiem.
Mąż nadal ma dużo pracy, więc widujemy się tylko w weekendy.
na szczęście ostatni weekend trwał tydzień, więc nadrobiliśmy zaległości.
no ale gdyby Małżonek miał prawo jazdy...esz :|
tym radosnym akcentem kończę wywody.
czekam na rozwiązanie.
termin niby na 13 maja, ale ja już chcę mieć to Młode przy sobie, chodzić na spacery i wreszcie jakoś zacząć się ruszać jak człowiek a nie jak hipopotam...
już nawet kwestia porodu przestała mi doskwierać. byle nie mieć brzucha (a on z każdym dniem większy i większy...o_0 )
Trzymam kciuki za pomyslne rozwiazanie!!! Ja po terminie biegalam jeszcze 10 dni w ciazy, i to dwukrotnie, wiec wiem jak sie czujesz- pod koniec ma sie juz serdecznie dosc swojego brzucha, tego, ze nie mozna sie normalnie schylic, ogolic nog, zawiazac sznurowek... Po wszystkim oby szybko dosc do siebie ;) Choc potem bedziesz znowu na cos czekala: zapewne na to kiedy skoncze karmic piersia, kiedy mloda zacznie raczkowac, kiedy w koncu przestanie robic w pieluchy... :) My mamuski wiecznie na cos czekac musimy :)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za was dziewczyny!!!