Nie lubię być w ciąży- nie wiem, czy już o tym pisałam, ale gdyby ktoś nie wiedział, to powtórzę.
Na szczęście nie mam za wielu ciążowych dolegliwości i jedynie to jest w stanie przekonać mnie do ponownego zajścia. kiedyś tam.
Poród był mega szybki. od 4 rano skurcze co 5 min, o 6 w szpitalu, ok 9 kroplówka, o 10 początek akcji i 10:15 dziecko już na świecie. Wszystko poszło tak szybko, że nie zdążyłam przenieść się z worka sako na łózko porodowe. Rodziłam prawie na glebie. Bardzo dobra pozycja i poród przebiegł ekspresowo. Niestety dla położnych i doktora nie było za wygodnie, bo leżałam niemal na ziemi- no ale to tylko 15 min plus szycie, wiec nie było chyba tak źle...
Karmienie piersią też nie należy do moich ulubionych zajęć, chociaż teraz jak syn się pochorował i ma jakieś rewolucje żołądkowe to podobno moje mleko chroni młodą przed zarażeniem. Mam taką nadzieję...
Okazało się, że z dwójka dzieci można się wyspać. Syn śpi w swoim łóżku i budzi się w nocy raz, Młoda budzi się raz na karmienie i generalnie cała noc mija w spokoju i błogim śnie :) fajna sprawa :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
coś tam, coś tam ;)