niedziela, 3 czerwca 2012

znów choroba

Od piątku Młody ma jakieś rewolucje żołądkowe.
Zaczęło się wymiotami, a od wczoraj biegunka. I temperatura 38 z groszami.
Na razie odpukać nie jest jakoś drastycznie gorzej.
Na szczęście syn dużo pije, więc dostaje z soczkiem elektrolity i glukozę, żeby się nie odwodnił.
Ale jeść nie chce.
Całkiem niedawno przechodziliśmy podobne choróbsko. Jeszcze w ciąży byłam.
A teraz zastanawiam się, czy na pewno córa się nie zarazi tym badziewiem.
Podobno przeciwciała w mleku matki chronią maleństwo przed takimi akcjami, ale pewności nie mam...
A Syn wycałował młodą już nie raz zarówno przed chorobą jak i w trakcie...
Poprzednie rewolucje przeszedł bez lądowania w szpitalu (na szczęście), więc mam nadzieję, że i tym razem się uda. Ale Córcia ma ledwie 3 tygodnie, więc gdyby coś się działo to raczej sobie sama z tym nie poradzę :(
Z innej beczki.
Jesteśmy u rodziców w lesie. Pojechali na wakacje weekendowe, więc pilnujemy domu, karmimy zwierzoki i podlewamy ogródek, którego nie trzeba podlewać, bo wczoraj padał deszcz.
W kuchni zamieszkały mrówki. Ale są całkiem malutkie i nie ma ich za wiele, więc na razie sobie żyją.
Córa nadal długo śpi po jedzeniu, więc mam dużo czasu żeby zajmować się Młodym albo na przykład się wyspać :) no albo posprzątać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

coś tam, coś tam ;)