Młody ocknął się o 8:00. W sumie dobry czas.
okazało się, że gaz się skończył ale na szczęście wyszperałam czajnik elektryczny. i jest kawa :)
za to nici z jajecznicy albo jajek na miękko.
trzeba zmienić butlę.
niby słońce wychodzi, ale w koło tyle czarnych chmur, że nie wiem jaka ta pogoda będzie.
a mamy gości, więc byłoby dobrze, gdyby załapali trochę słońca, lasu, lata i radości ;)
Młody oczywiście kombinuje od samego wyjścia z łóżka.
na szczęście córa jeszcze nie jest mobilna ;)
a wracając jeszcze do wizyty w Poznaniu, to majątek wydałam w księgarni Św. Wojciecha... okazało się, że nie umiem nad sobą zapanować ;)
no i spotkania z Dziewczynami i Państwem O. naładowały mnie taką pozytywną energią, że cały czas to wspominam :)
i samo miasto i miejskie powietrze też dużo mi dały. na jakiś czas wystarczy.
tzn możę do połowy sierpnia, bo wtedy planuję dłuższy pobyt z odwiedzeniem paru osób i z generalnym nadrobieniem dwuletnich zaległości...
a na razie kończę kawę i może coś zrobię ze swoim życiem.
jakiś porządek czy chociaż łóżko pościelę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
coś tam, coś tam ;)