no nie da się ukryć.
nawet deszcz pada jak jesienią.
z innej beczki.
zapomniałam, co chciałam mądrego napisać, więc pewnie nic szczególnego.
dzieci śpią.
wczoraj i przed wczoraj Szwagierka zabrała Syna na spacery.
cudowne chwile błogiego spokoju.
chociaż ostatnio, jak już jest wyjątkowo chaotycznie to włączam Młodemu bajki na kompie albo na komórce.
no, jest spokój, wiem co ogląda,bo sama ściągałam z jutuba.
trochę się uzależnia, ale jak ma książeczki albo samochody to nawet czasem nie chce bajki oglądać.
inna sprawa przed spaniem.
jest ryk.
ale dziś zasnął wyjątkowo szybko. chociaż to chyba przez wrażenia z całego dnia.
pływał z Ciocią statkiem po jeziorze, był na spacerze, przyjechał Dziadek, przyjechała też Babcia (od innego Dziadka).
a tak poza Synem, to córka już się przewraca z pleców na brzuch. w drugą stronę gorzej, bo nie chce jej się głowy podnosić. Znaczy rano jej się nie chciało, a wieczorem już całkiem dobrze jej szło.
Mówić jeszcze nie mówi, ale rano czasem całkiem głośno opowiada po swojemu różne historie.
Syna jeszcze przegada. Chociaż Młody już wszystko powtarza.
a wczoraj nawet powiedział, że mu obiad smakuje.
powiedział: dobre.
a poza dziećmi to nie za wiele się u mnie dzieje.
Męża ciągle nie ma. pracuje.
teraz też Go nie ma.
u Rodziców TOTALNY remont. wymieniają okna, zrywają elewację i nakładają ocieplenie. Dachu nie zrywają. nakładają ocieplenie na to,co jest.
Tak sobie uświadomiłam ostatnio, że ja gaduła jestem.
Ludzie! normalnie jak dorwę słuchacza, to zagadać mogę.
Tzn wcześniej też tak było, ale jakoś wypierałam to ze świadomości i wmawiałam sobie, że ja nieśmiała jestem. może i jestem, ale jakoś słabo chyba.
Teściówka przywiozła nam dziś całą torbę przetworów.
ogórki, mus jabłkowy, sok z porzeczek czarnych.
nie chce mi się tego nosić do piwnicy, Męża do noszenia raczej nie ma przeważnie, a jak jest, to raczej nie chodzi do piwnicy z przetworami, więc półki w kuchni mam zastawione słoikami.
tzn od sufitu, bo w środek już nic się nie mieści.
dwa kubki sobie ostatnio kupiłam za 4 zł każdy (3 zł z groszami) i już mam problem, bo mi płatki śniadaniowe Syna zawadzają.
Syn nie je płatków na śniadanie, ale raczej jako zapychacz między posiłkami, bo to kulki czekoladowe.
A mleka nie daje sobie do nich wlać. ryczy, jak już wleję.
no i znowu o dzieciach.
tylko co innego ja mogę napisać..?
mam fajny balkon... :)
Hej Koleżanko,
OdpowiedzUsuńGdy się pojawiają dzieci, to świat zatrzymuje się właśnie na nich..choć ja powoli z tego wychodzę, gdyż Alexa własnie pierwszą klasę zaczyna :) Jest już duża..nie ma co...
Daj zdjęcie młodszej, bo nawet nie wiem jak wygląda :)
Pozdrawiam Cię serdecznie :)
Dominika
jeśli nia masz zaproszenia do nas daj znac :)
hej hej! no własnie nie mam ;) a zdjęcie zamieszczę :) pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńTo dawaj mail, podeślę zaproszenie :)
Usuń