wtorek, 21 sierpnia 2012

Nie jestem...

...w ciąży.
Tak wynika z badań krwi, bo testom jakoś nie mogłam uwierzyć.

Siedzę sobie na balkonie, Młoda śpi, Młody u Teściów- mam luz :)
Luz się skończy za chwilę, bo muszę posprzątać.
Mam na to chyba całą środę. Może ogarnę trochę tą naszą przestrzeń życiową.
Przez dwa tygodnie nie było nas w domu. Tzn mnie i dzieci, bo Mąż bywał. A poza Mężem chyba jeszcze ktoś, bo raczej porządku nie zastałam po powrocie. Albo nawet zastałam coś gorszego niż bałagan...
Generalnie jakby już jest sytuacja opanowana.

Dzieciaki z bloków biegają i wrzeszczą: "Wy nie chcieliście Kajetana, to nie chcieliście!! Nie chcieliście to nie!!!!" "A wy mnie ostatnio zabiliście!!!" :Krystian, naucz się nie strzelać w beton." "Dawid nie żyje! Dawid nie żyje! Dawid nie żyjesz!!!!!!" "Gdzie moja broń?"
 powinnam to nagrywać.

Może dziś poczytam sobie wreszcie...bo przez te dwa tygodnie to jakoś nie miałam okazji.
 Może zrobię znowu porządek w szafie. Albo lepiej w szafach, bo u dzieci też jakiś nieład delikatnie mówiąc...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

coś tam, coś tam ;)