wtorek, 11 września 2012

Pierwsza godzina...

...męża nie ma
druga godzina...mam nadzieję,że mąż wróci.

siedzi w pracy jeszcze.
dzieci na razie śpią, za chwilę Młoda się obudzi na karmienie pewnie.

jak tu zaglądałam miałam myśl, że nawet wiem o czym napiszę.
no i zapomniałam.

Teściowa złamała nogę i ma dwa miesiące zwolnienia- jutro jedziemy w odwiedziny.
Ale to nie o tym.
Męża nie ma, ale to już wszyscy wiedzą..
więc też nie o tym.

Szaleństwo ze statystyką.
ostatnio aż 3 razy ktoś wyświetlał mojego bloga ;)
ale to też nie to chciałam...

widocznie znów nic ważnego.
napisze później, bo Mąż właśnie wchodzi do domu :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

coś tam, coś tam ;)