bo i nic szczególnego się nie dzieje.
pisząc te słowa wyjątkowo jeszcze nie czekam na męża, bo nie ma nawet 12:00,więc nie wymagam, żeby tak wcześnie wracał z pracy.
Młody siedzi w szafce i się bawi.
Miska zasnęła wreszcie.
Syn, gdy go dziś wołałam na śniadanie odpowiedział: Kokej!
a poza tym grandzi i grandzi...
udało mi się opanować bałagan w dużym pokoju- jako tako.
przestawiłam kanapę, biurko i ławę oraz fotele i teraz nie mam już miejsca, w którym mogłabym bunkrować nagromadzone ciuchy i przykrywać je kocem, żeby nie było widać.
a tak robiłam i bajzel się rozchodził po całym mieszkaniu.
a tak muszę się przestawić na normalny tryb sprzątania i życia, a nie takie cygańskie barłogi.
dzieci mi zabiorą jak zobaczą jaki bajzel mamy w chacie ;)
idę ogarniać kuchnię, bo dziś przyjedzie moja mama i musi być czyściej niż czysto.
pozdrawiam.
Tak się dzieje, gdy się Perfekcyjnie nieperfekcyjnej Rozenek za dużo ogląda :o
OdpowiedzUsuńJa mam świra na punkcie sprzątania, nawet gdy padam jeszcze lapą ze szmatką wymachuję...Ale to skaza z dzieciństwa... co zrobic...walczę z tym ale czasem przegrywam.
proponuję dila : Ty raz w tygodniu Olę zagadasz na śmierć tak,żeby miala dosc na minimum 2 dni, a ja ogarnę Twoją chatę :)