sobota, 1 grudnia 2012

piąta sosna...

...albo Sosnowiec.
Hiszpańskie powiedzonko na bycie w czarnej dupie.
po prostu.

tak było dwa dni temu.
Wczoraj jeszcze też.

Na szczęście wczoraj wieczorem i dziś już jest lepiej.
to się chyba nazywa krysys małżeński...?
w każdym razie czułam się jak na piątej sośnie.


A poza tym od tygodnia albo dłużej rosną mi ósemki (mam nadzieję, że to ósemki a nie ząb który mi pleśnieje do mózgu...)
dziś w nocy to mózg mi rozsadziło (ale to chyba jeszcze przez wino. i to czerwone.więc chyba nie mogę go pić, bo zawsze po czerwonym winie mam bólGIGANTgłowy. koszmar.)

Jest szansa, że od środy będę chodzić na warszaty ceramiczne.
już prawie wszyscy o tym wiedzą, wic znając życie coś się spierdzieli i nie pójdę.
Bo to mąż ma zostać z dziećmi.
ciekawa jestem, co zastanę po powrocie...

tak, ale narzekać może każden jeden, a robić nie ma komu ;)

teraz jestśmy u rodziców.
Ojciec kupił albo dostał dzika i teraz oprawia.
mieli mięso, ściąga skórę i szykuje się do wędzenia.
Święta idą :)

2 komentarze:

  1. "tak, ale narzekać może każden jeden, a robić nie ma komu ;)" - :D

    Zazdroszcze tego dzika... u mnie w piekarniku dzisiaj kawal swinki sie piecze, ale czymze jest swinka w porownaniu do wedzonego dzika...

    Milego spedzonego czasu na warsztatach zycze, wiem jak czasem oderwanie sie od domowych obowiazkow jest wazne...

    Ja sie pochwale, ze od jutra na prawko zaczynam chodzic, i ciesze sie niezmiernie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach jak super :) prawo jazdy to rewelacyjna sprawa :)

      Usuń

coś tam, coś tam ;)