wtorek, 4 grudnia 2012

miałam kilka wizji...

...ostatnio.
Jedna z nich to rozwód albo przynajmniej separacja.
Na szczęście okazało się, że kryzysy w naszym małżeństwie nie trwają długo (myślę, że to zasługa Św. Michała Archanioła, bo ja chyba zabiłabym siebie albo Męża).
Już na drugi dzień było lepiej.
I okazało się, że możemy dojść do porozumienia i jakieś kompromisy wypracować i nawet rozmawiać możemy normalnie.
Tylko trzeba mieć czas na te rozmowy.
I tu chyba pies pogrzebany, bo czasu na rozmowy nie mamy chyba wcale.
Kwestia czasu- tak sobie powtarzam od ho ho prawie pół roku, jak nie dłużej...
No ale nadzieja umiera ostatnia.

Córka ma 6 zębów. Dwie górne jedynki wyskoczyły dziś albo wczoraj, albo w nocy, albo nawet przed wczoraj...sama nie wiem.
W każdym razie ma zęby, dzwonią, widać i do tego gryzie jak mała mysz.

Syna ogarnia szaleństwo.
Dziś ozdobił staruśki parkiet moich rodziców smugami tłustej oliwki do ciałka dziecka.
Zapach ładny, widok gorszy.
Wszystko tłuste i jakby nie do zmycia...
Kanapie też się oberwało.

Na szczęście nie widziałam miny mojej mamy, bo wyjechałam przed jej powrotem z pracy.

Synek ściany u dziadków też przyozdobił kredkami i długopisem.
Wszystko spoko, tylko świeżo malowane były niedawno...

A teraz moi państwo idę oglądać film jakiś.
W sumie mam tylko "weronika postanawia umrzeć" bez tłumaczenia i jakiś kryminał, ale to wolałabym z mężem oglądać.

aha.
i szukam żony dla mojego Brata.
Lista wymagań (moich, nie jego) jest długa, a zgłoszenia do rozpatrzenia przyjmę na maila ;)
szukam też męża dla Koleżanki. Nie powiem dla której ani nic nie powiem, bo mnie zabije, jak sie dowie że to napisałam ;P

 aha, a miałam jeszcze wizję, że jakiś celebryta wykupił domek w okolicy działki moich Rodziców i chce wykupić teraz resztę terenu. wcale mi się ta wizja nie spodobała...

2 komentarze:

coś tam, coś tam ;)