Dzieciaki nam rosną.
W szalonym tempie.
Młody ma równo 100 cm wzrostu. Nie powiem, szok.
Zaczyna gadać i dochodzi do wyciągania swoich przemyśleń, upominania (Tata! nie wono wylewać kawy. nie wono!)
wie, że jak solidarność, to męska (kto mu tak powiedział- nie wiem).
Jego ulubiony kolor to żółty- zawsze taką kredkę wybiera.
Wie, że ogląda za dużo bajek ( "Oglodam za duzo bajek." "Mamo! Mamo! plose bajke. jedną! plose, lose, plose!!")
Potrafi policzyć do 10 połykając tylko jedną cyfrę (przeważnie 6 albo jakoś tak)
Mówi, że ma pięć lat.
Zaczyna bawić się w udawanie (np pije kawę w wannie).
Wie, że pierogi to nie kluski i że w lesie są wilki, które zostawiają ślady.
Córka.
Córka również rośnie. Nie zdołałam jej zmierzyć, może jak zaśnie to się uda.
Młoda raczkuje, siada sama, wstaje przy meblach.
Jak Brat wariuje na kanapie albo łóżku, to nie ma siły, która by ją utrzymała- musi też.
Je chleb z masłem, ziemniaki, różne zupy itd. A w tłusty czwartek zjadła pół mojego pączka- bez skórki i dżemu.
Zajada się monte.
Dziś zjadła jajko na miękko- bez białka- wypluwała.
No i w ogóle widzę, że lubi jeść.
Ma ciągle obitą głowę- albo sama łapie rogi, kanty, ścianę, albo Braciszek wali ją czym popadnie.
Dodatkowo w piątek przecięła sobie wargę, a w czwartek walnęła się w dziąsła również do krwi.
No i najważniejsze- mówi "mama", "tata" (na wszystkich ;) ), "papa", i jak Młody krzyczy, to ona powtarza krzyk- ubaw po pachy- zwłaszcza dla zmęczonej matki :|
Tak, to byłoby na tyle dziś.
Jutro jadę do Rodziców, pewnie wrócę w środę.
W środę przyjedzie moja Przyjaciółka :)
Stęskniłam się już ogromnie...
A teraz idę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
coś tam, coś tam ;)