niedziela, 3 lutego 2013

Niedzielnie

Cóż za leniwa niedziela nam się trafiła :)
Jest prawie 12:00 a część rodziny (Głowa) śpi - już któryś raz, bo były skoki (narciarskie i takie po łóżku- ale to Syn skakał).
A teraz Syn męczy o bajki, Córka skacze po kanapie- sama, a ja popijając pyszną kawę nadrabiam zaległości jakie powstały od godziny 3.00 w nocy (tak, ok 3.00 poszłam spać- głównie z powodu odkrywania możliwości mojej nowej starej pasji :D )

Dziś znów moja ukochana stacja radiowa mocno mnie zawiodła.
Wstaję rano (no, prawie rano), włączam radio, a tam... końcówka jakiegoś gadania o wibratorach.
Niedziela rano to nie jest czas, kiedy mam ochotę słuchać rozmów o wibratorach- zwłaszcza z moimi dziećmi, które może jeszcze nie potrafią powtórzyć słowa "sexshop" ale na bank je zapamiętały- przynajmniej jedno z nich.
No ale pomijam moje dzieci.
Co mnie obchodzą wibratory??

Cóż. Chyba czas zacząć ten dzień jakoś konkretniej i bardziej...sensownie.
Na początek małe ogarnianie przestrzeni życiowej (albo wręcz odnalezienie jej w tym bałaganie).
Teściówka zapowiedziała wczoraj, że przywiezie nam dziś obiad. Krokiety.
A robi najlepsze krokiety na świecie.
Może dlatego, że moja Mama nie robi krokietów...
w każdym razie cieszymy się bardzo na myśl o niedzielnym obiedzie :D

Dobrej Niedzieli Kochani :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

coś tam, coś tam ;)