Zabrałam się za porządki.
Czas może nie teges, bo sam środek tygodnia.
Mam w tej chwili na korytarzu wielgachny karton śmieci do wywalenia, już zbierają się następne, a wcześniej wywaliłam całą siatkę zupełnych śmieci- kartoniki, tekturki, papierki i inne takie, które na pewno mi się przydadzą. Jasne.
Wywalałam wszystko jak leci- jeżeli nie widziałam tego przez rok. Albo dłużej.
A ile tego wszystkiego jeszcze zostało.... cóż, w moich żyłach płynie krew zbieracza.
Podwójna dawka ( Mojego Taty oraz ojca mojej Mamy).
Co jeszcze?
Córka sama zwinęła kanapę dzisiaj. No niby nic trudnego, ale że wpadła na ten pomysł...na szczęście nie schowała pościeli, tylko ją zwaliła na ziemię, zwinęła materac i zasunęła szufladę.
A jaka dumna do mnie przybiegła i powiedziała, że coś tam "uszko Maciusia koju"- że zrobiła/pościeliła łóżko Maciusia w pokoju. Poszłam, patrzę- rzeczywiście.
Przypominam, że dziecko ma dwa lata i kilka dni i jest malutkie i chudziutkie ;) za to ma wielkie stopy...
no w każdym razie chyba jeszcze nie powinna robić takich rzeczy...
Idę zrobić sobie popcorn, bo siedzę sama, dzieci śpią a Mąż wróci jak zwykle późno albo później...
Pozdrawiam Was serdecznie :)
Zdolniacha z Miśki! :)
OdpowiedzUsuńA jaki rozmiar buta corka nosi aktualnie??? Moje tez rosna, a Maja nosi buta piec rozmiarow wiekszego niz w zeszlym roku :D
OdpowiedzUsuń