...mój Mąż przeszdł sam siebie.
Spałam jak kamień, gdy nagle Mąż mnie szturcha i mówi: Młody płacze.
Nic nie słyszałam, bo spałam jak zaklęta, ale rzeczywiście, krzyczał ze swojego pokoju.
Trochę olałam sprawę i postanowiłam spać dalej. W końcu dziecko ma też ojca.
Za chwilę mój Mąż znów: Młody płacze.
Oprzytomniałam natychmiast i gdybym wcześniej nie spała, to doszłoby do rękoczynów.
Co z tego, że płacze? Przecież JA śpię. A Mąż jak już nie śpi, to dlaczego sam nie pójdzie??
Mówię: To idź do niego, ja przecież śpię.
Mąż: Ale ja nie wiem, jak się zachować w takich sytuacjach... (?!??!)
Gdybym stała, to bym padła...
Jak to NIE WIE? Przecież nie raz zostawał na noc z Młodym i jakos wtedy wiedział CO ROBIĆ.
Sen już zupełnie mnie opuscił, ale postanowiłam nie dać się wmanewrować w żadne wstawanie.
mówię: jak to nie wiesz, jak się zachować w takiej sytuacji?! Idziesz, dajesz Młodemu mleko albo wodę, jak przestaje ryczeć wracasz do łózka, jak ryczy dalej, to bierzesz gościa i przynosisz do nas.
A w ogóle, to co TY zrobisz, jak ja UMRĘ??
wstał i poszedł bez słowa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
coś tam, coś tam ;)