piątek, 26 sierpnia 2011

Nadopiekuńcza Matka, Przewrażliwona i Drżąca ze strachu o swoje dziecko...

...to nie ja.
Nie czuję potrzeby ciągłego kontrolowania, co Mój Młody robi. Czy nie wali mu się na głowę pół świata, czy nie spada z mebla przypadkiem, czy nie zjada starego chleba zza kanapy (który tam spadł gdy Młody machnął ręką przy okazji jakiegoś posiłku).
Nie mam ochoty ciągle za nim biegać, wyrywać mu z rączek różnych przedmiotów i patrzeć, czy już roztrzaskał kafelki młotkiem do mięsa, czy jeszcze nie...
Nie mam ochoty, nie mam siły, nie mam potrzeby...
Za to mój Małżonek nadrabia za nas dwoje.
Gdyby tylko nie angażował  mnie w to przwrażliwienie i drżenie miałabym spokój i błogość ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

coś tam, coś tam ;)