...witajcie w drodze do zimy :|
Dziś prawie zaspałam. Mój budzik mnie uratował- mam ustawioną piosenkę, która normalnie nie wywołuje u mnie pozytywnych emocji. Jakieś k**wy ktoś rzuca. No i dziś to sie przydało. Męża wrzaski nie obudziły. Syn nawet nie drgnął, a mi się wdarły te k**wy w mózg i poderwały mnie na nogi. Na szczęście.
Teraz reanimuję się kawą. dobrą :)
Miałam wczoraj pomysł na posta, ale to bardziej na temat przemyśleń wychowawczych. Nie wiem co prawda, czy to się w ogóle nadaje na osobny wpis, bo może się okazać, że wszystko zamknę w 2 zdaniach...
Byłam wczoraj z Robakiem w mieście- na "zakupach". Chciałam kupić BUTY. Masakra. Każdy but, który mi się podobał kończył sięna rozmiarze 40. Jakby na świecie nie było kobiet z duzymi stopami. Przykro mi się zrobiło. Same krasnale w koło.
Wyjście do miasta było nam potrzebne. Nie wiem, komu bardziej- mi czy Robakowi.
Robaczku, wiem, że to czytasz ;) w każdym razie myślę, że częściej powinnaś wychodzić z domu i zostawiać Pierworodnego pod opieką Ojca. Dla Ciebie to ulga, dla Męża ćwiczenie. Dzieciak jest odpowiednigo rozmiaru- krzywda mu się nie stanie. Co robimy dzisiaj ? :)
W ogóle obserwując różne młode małżeństwa ( ;P ) dochodzę do wniosku, ze kobiety mają przekichane, ale im bardziej się pieklą tym mają gorzej. Nie dość, że nerwy tracą, to i tak to nic nie zmieni. Z facetem w sumie najlepiej wychodzi się po dobroci, bo jeżeli on nie będzie chciał, to i tak nic się nie wskóra, a ty sama stracisz zdrowie.Poza tym okazuje się, że mężczyźni mają uczucia i wyczerpywalną cierpliwość- wiem z autopsji ;)
W kazdym razie ja juz jakiś czas temu postawiłam, że nie będę się denerwować ponad to, co konieczne. Pewnych rzeczy i tak nie osiągnę, więc szkoda nerwów, szkoda. Przykładów mogłabym podać z kilkanaście, ale nie wiem, czy chciałabym obnażać swój związek w internecie ;P
Poza tym najważniejsze jest dobro dziecka i podążanie za nim przez mgłę ;)
Teraz z innej beczki. Siedzenie w pracy nie dłuży mi się ostatnio, ale w tym tygodniu wolałabym wcześniej wychodzić. W domu czekają Przyjaciele a i taras jest, i zieleń. Mam ochotę posiedzieć i pogadać przy dobrej kawie. Inna kwestia, że muszę zrobić OGROMNE pranie, bo nie ma juz czystych ręczników, ciuchy się kończą, a ilość rzeczy do prania rośnie z każdą minutą...coś okropnego, zwłaszcza, że słońca jak śniegu w lipcu i wszystko będzie schło cholernie krótko...
Wracając na chwilę do jesieni, to lubię tą porę roku tak na prawdę. Mgły jesienne, przymroski. Kojarzy mi się ze szkołą, z Poznaniem, ze studiami- to najlepszy okres w moim życiu.
Jesienią zakochałam się w moim Mężu (ze wzajemnością). Jesienią wyszłam za mąż, za mojego Męża ;)
Gdyby nie to, że po jesieni jest ta cholerna, ciemna, zimna i ponura zima, to byłoby super...
No, ale nikt nie obiecywał, że będzie super...
też dziś prawie zaspałam, ale okazało się, że jednak nie aż tak bardzo, żeby nie pić jeszcze właśnie teraz kawy przed wyjściem do życia :)
OdpowiedzUsuńmi też jest przykro z powodu butów, znam ten ból.
Tak, a co do jesieni i zimy, to jesień lubię również bardzo, a zima w tym roku jakoś mnie wcale nie przeraża! buhahaha:D
wychodzenie z domu i zostawianie Szkraba z Tatą mnie nie przeraża... z Mężem może zostawać ale muszę mieć pewność, że zostanie z Mężem a nie z jego Panią Matką :/ bo to mnie przerażeniem napawa. a z Mężem może zostawać tylko wtedy, kiedy nie jesteśmy w miejscu naszego stałego zameldowania... ehh... tęsknię za N. Sz.
OdpowiedzUsuń