Postanowiłam kupić sobie perukę.
Myślicie pewnie, że to głupi/dziwny/absurdalny pomysł...
Otóż nie.
Pomysł jest genialny. Genialny dla kogoś, kto ma taki roblem jak ja.
Mianowicie- chciałabym mieć jednocześnie swoje długie, ciemne i krecone włosy oraz krótkie i jasne.
Jak to połączyć? Bez farbowania, cięcia, prostowania? Peruka.
genialne, prawda? :)
Oczywiście nie wydaje mi się, żebym pojawiła się w peruce np w pracy albo w mieście (imprez tutaj nie ma, może w Poznaniu pójdę gdzieś w nowej fryzurze ;) ). Ale tak na prawdę peruka jest mi potrzebna do tego, żeby przez chwilę mieć krótkie włosy. A za chwile znów mieć swoją nudną fryzurę ;)
W zwiazku z zamiarem kupna peruki w moim rodzinnym domu rozegrała sie prawie awantura.
- Chyba oszalałaś!- stukała się w głowę Z.
- Zobaczycie, teraz peruka, za chwilę następna a za parę miesięcy całą ścianę sobie obwiesi perukami!- prorokował Kuzyn T.
- To jest chore! Jakbyś miała raka!- Brat T. nie krył wzburzenia.
- Chyba zwariowałaś! Idź już lepiej do fryzjera! Ja ci zapłacę, tylko nie kupuj peruki. Po co ci ona? Ja ci zapłacę za tego fryzjera...- biadoliła Mama.
- Podetnij sobie włosy, możesz nawet przyciemnić- będziesz miała ładną fryzurę- przekonywała Siostra Z.
- Z.! co Ty myslisz? Że ja chcę mieć ciemniejsze włosy? Ja chcę mieć krótkie i blond! jak mam to zrobić nie obcinając ich i nie farbując? no jak?! - krzyczałam zrozpaczona ;)
- Głupia jesteś! Po co chcesz obcinać włosy??- Z. była już całkiem zbulwersowana
- To depresja poporodowa- ogłosiła Mama- depresja. Ja też miałam. Po urodzeniu T. zaczęłam się malować...
- haha! czyli dobrze! Zmotywowałem cię do zmian ! :)- uradował się T.
- Nie. Wcale nie dobrze. Umazałam się jakby mnie ktoś pobił. Ojciec się przeraził jak mnie zobaczył...a po M. zrobiłam sobie trwałą. a po Z. obcięłam włosy...to depresja. Mówię Wam, ona ma depresję poporodową.
- Ale jestem juz prawie 1,5 roku po porodzie!! Gdzie tu depresja??- oburzyłam się.
- Wiem co mówię. Masz depresję.
- Zobaczycie, będzie miała 100 peruk. Codziennie inną. A później ludzie na ulicy będą mówić: a to mąż tej, co taka dziwna- w perukach chodzi.Zobaczycie. Będa mówić: aaa, to rodzice tej wariatki. Biedna dziewczyna. a taka fajna była...- mamrotał Kuzyn T.
- Słuchaj, Ty lepiej idź do psychologa.
- Jaką perukę?! O co chodzi? Olga?? Ty chcesz kupić perukę..??- Mąż wchodząc z tarasu aż się osknął z zamyślenia- Idź lepiej do spowiedzi!
-Kup sobie perukę Dziecko. Kup. Masz rację. Ja Cię wspieram- Babcia poklepała mnie po ramieniu :)
Więc nie zaczynając zdania od więc kupię sobie piękną perukę. Jakoś we wrześniu :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
coś tam, coś tam ;)