czwartek, 10 listopada 2011

Chciałam...

...napisać w poprzednim poście, że nam zalewa piwnicę. Znów.
Nie, od miesiąca nie padało. Zalewa nam piwnicę pęknięta rura.
Albo coś takiego, co przebiega na suficie przy ścianie na korytarzu piwnicznym, a u nas ma jakby zakręt i leje się na długości od drzwi i po prawej stronie. Kapie woda i zamokły już kryminały Męża.
Mąż wywalił 3 szafki, które zapleśniały dzięki zalaniu przez letnią ulewę, a teraz moje skarby walają się po tej zapleśniałej, ale już wyschniętej podłodze. No i czekają na zalanie z rury...
Młody dostał nowe meble, a stare chciałam wynieść do piwnicy, żeby można było ustawiać przetwory i inne potwory. No ale w tej sytuacji... Żal mebli, no żal...i tylko naszą piwnicę zalewa...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

coś tam, coś tam ;)