Synek dziś rano obudził mnie dźwiękiem, którego obawiałam się odkąd oglądałam zdjęcia na stronie malapsuja.pl czy jakoś tak (nie mogę jej teraz znaleźć). Na tej stronie rodzice zamieszczali zdjęcia swoich dzieci, które swoją niszczycielską siłą działały na różne przedmioty. No i mój Synek ukochany dziś rano wmasował w siebie balsam dla dzieci. W piżamkę, w mój telefon i w nową wykładzinę... Odgłos był taki jak przy wyciskaniu keczupu.
Piękny poranek...
Poza tym Synek ma dwa sposoby na to, żeby opóźnić chwilę zaśnięcia. Pierwszy, to "E-E" czyli "chce mi się siku albo COŚ". No i zaczyna robić w pieluchę z odpowiednimi odgłosami. Nie przypominam sobie, żeby coś si w nocniku pojawiło po takiej akcji... drugi sposób to: "AM! AAAM!" tonem kategorycznym i nieznoszącym sprzeciwu. I potrafi po zjedzonej kolacji wciągnąć wszystko co mu dam do jedzenia. Ostatnio były to dwie miski zupy ( małe miski) i 3 jajka w postaci jajecznicy. Każde jajko smażone osobno, bo miałam nadzieję, że po zjedzeniu akurat tego jednego pójdzie spać. A on na to dalej : "AM!".
A teraz jest 21:00 a Młody wariuje u siebie w pokoju. Po ciemku. esz..
Witam Koleżanke,
OdpowiedzUsuńU mnie tez smiechy chichy dochodzą z Olkowego pokoju, śpiewy i co ino. ale jak tu ich nie kochac ??:)
oj, nie da sie nie kochać :) ale chwila spokoju bardzo by mi się przydała ;) pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń