niedziela, 19 lutego 2012

takie nic

Dni są coraz dłuższe.
Za 4 miesiące znów będą coraz krótsze.
Teraz w sumie już przedwiośnie. Sikorki śpiewają.
Na dworze cieplej.

Młody grandzi. Zaczął wołać do mnie i Tatusia: MaMUU! TaTUUU! - czyli Mamuś! Tatuś! :)
Czasem nawet BaBUU!- Czyli Babuś :)
Nie chce mówić "Dziadek". Za żadne skarby. esz. A uparty i złośnik jak mało kto.

Mama obcięła mi włosy. Bo już zniszczone były. Nie za dużo, ale zawsze trochę.

Chyba zwrok mi się psuje, bo mam coraz bardziej zamazany widok. Jakiś okulista się rpzyda, ale chyba po porodzie.
Co do ciąży, to 300% dziewczyna. Czuję się normalnie, jak w ciąży, czyli nie za normalnie w sumie, bo ciąża to stan nie za bardzo normalny. Taki nawet kijowy. I nikt mi nie wciśnie, że tycie 3 kg miesięcznie, trudności z zakłądaniem butów, sapanie jak wielotyb w czasie wycierania nóg czy przewijania dziecka jest cudownym stanem. A jak cię młode żga w pęcherz moczowy to już w ogóle nie jest śmiesznie. I jeszcze uciska na przewód moczowy i boli nerka to kiszka.
Jednym słowem czekam na poród.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

coś tam, coś tam ;)