czwartek, 26 lipca 2012

coś mnie roznosi

i nie wiem, co to jest.
mam jakąś ochotę na zrobienie CZEGOŚ
kurcze, no nie wiem.
dano nie robiłam nic konstruktywnego.
cholercia, zapomniałam o wyprasowaniu koszul męża o_0
może sobie jutro poradzi...nie chce mi się teraz tego robić.
zrobiłabym coś fajnego. sama nie wiem, może jakąś kartkę, kolaż, Anioła...coś takiego odstresowującego.
nie, żebym była zestresowana.
nie jestem.
chyba nie jestem. w moim wypadku ze stresem to nigdy nie wiem, bo niby się nie stresuję, a wszystko kumuluje mi się w karku i na głowie. dosłownie. dostaję łojotok i jest kaszana.

byłam dziś w rewelacyjnym miejscu.
www.galeriapodaniolami.eu
może to mnie tak natchnęło...
zrobiłabym coś dla siebie, bez dzieci.
nie dla domu.
z dala od domu...

kuzynki mówiły, że trzeba wychodzić do ludzi...
spotykać się z koleżankami
chodzić do kawiarni...
ani ja tu koleżanek
ani kawiarni...
znaczy jest jedna, ale głupio siedzieć samej...
no dobra, zapoznałam się z sąsiadkami...
miłe, fajne i mają dzieci.
niby ok.
ale jakoś jeszcze się nie wczułam.

wolę do kawiarni. 

1 komentarz:

  1. Anioly od ciebie wisza: u Mai, Naomi i jeden w sypialni... Kolorowe, cieple, dobre, gdy zasypiam patrze i przypominam sobie o tobie...
    Zrob cos.

    Ja juz 6 lat zyje bez przyjaciol. Jedynym przyjacielem jest moj maz, i na razie musi mi wystarczyc...
    Ty kochana masz wiecej mozliwosci. Wykorzystaj je.

    OdpowiedzUsuń

coś tam, coś tam ;)