gdy tylko chcę sobie spokojnie usiąść i odpisać na maile albo napisać posta albo cokolwiek, to zaraz coś zaczyna się dziać.
a to Młoda zaczyna ryczeć.
a to Młody wariuje.
a to idzie burza i to nie jakaś lekka. tajfun z burzą. wszystko z balkonu muszę ściągać i siłą rzeczy nici ze spokoju.
a to zapomniałam, że coś gotuję to lecę, żeby nie przypalić, a po drodze sprzątam, bo jak już idę, to sprzątnę, bo dzieci śpią, więc trzeba korzystać.
a to ktoś dzwoni i zapominam, że coś chciałam napisać, wiec zaczynam sprzątać, bo spokój, więc trzeba korzystać, to sprzątam.
a to sobie przypomnę, żem głodna, to idę coś zjeść, a jak już jem, to trzeba po jedzeniu posprzątać, bo później nie będzie kiedy jak się któreś obudzi.
i tak w nieskończoność, a jak już już prawie wszędzie jest porządek i wszystkie dzieci śpią, to już nie mam siły pisać i też idę spać.
ale teraz mam internet na zawsze, więc może zdążę czasem coś napisać.
chociaż właśnie Młoda się odzywa i skończyło się spokojne siedzenie.
dobrze, że szybko piszę ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
coś tam, coś tam ;)