...siedzę sama, bo dzieci śpią, a męża nie ma.
tzn jest, ale w pracy. siedzi po pracy.w pracy.
Dzieci zasnęły w samochodzie, później tylko ratami je przełożyłam do łóżek i teraz mam spokój.
Bo u Rodziców byłam,ale tylko na chwilkę.
Teraz oczywiście sprzątam. tak jakby.
PUP się o mnie upomniał i jakoś na dniach mam wizytę na potwierdzenie gotowości do pracy.
Chyba będę musiała się wybrać z jednym i drugim dzieciokiem, bo jak oni mi znajdą pracę, z której nie opłacę opiekunki, to niech się w czoło pocałują.
no jak ja mam to zrobić?dziecko 5 miesięcy i do żłobka? No Młody to do przedszkola może i się nadaje, ale za to też trzeba płacić. A mój Szanowny Małżonek jeszcze kokosów nie zarabia, coby stać nas było, nawet przy mojej przypuszczalnej pensji na jakąkolwiek opiekę dla dzieci. to nawet czereśnie nie są. te kokosy.
ryba żyje.
chciałabym napisać: i ma się dobrze.
ale nie wiem jak się ma.
no pływa. całkiem żwawo czasem.
ale przeważnie niemrawo.
wodę ma zmienianą/podmienianą codziennie.
no bo nadal kasy brak na filtr i kwadratowe akwarium.
czekam, ciągle czekam aż coś będzie i to biedne zwierzę wreszcie odetchnie świeżą wodą.
a ja z nim.
Córka, całkiem mała jest jeszcze. się okazało, bo nie chce jeść kleiku ryżowego.
tzn trochę chce, ale miała wczoraj i dziś takie straszne zatwardzenie i tak ją brzuszek bolał, że chyba sobie daruję rozszerzanie diety na jakiś czas.
podładowałam aparat, to może jakieś nowe zdjęcia jutro wrzucę.
albo po jutrze...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
coś tam, coś tam ;)