czwartek, 11 października 2012

PUP

Dwa dni temu, albo kiedyś tam, dostałam wezwanie (pocztą polską) do Powiatowego Urzędu Pracy.
Na dziś. Na 11:00, do pokoju nr 15, IIp, bez windy. Jak byłam w ciąży musiałam iść na IIIp.w sumie mogłam iść powoli...nie ważne.
W mądrym piśmie napisali, że mam się stawić, żeby potwierdzić gotowość do pracy.
Myślę sobie: mam wizyt wyznaczoną na 17.10.2012, może mają problem z komunikacją i nie wiedzą, że mam przyjść 17.10. no jestem po porodzie juz jakiś czas, może się dwie kobiety nie dogadały. ok.
jadę dziś, tak jak było nakazane w wezwaniu.
Punkt 11:00 wchodzę do pokoju, w którym siedzą 3 osoby, każda robi coś ważnego na komputerze (mój Mąż uważa, że nie zna urzędnika, który robiąc ważną minę nie grałby w pasjansa. nie wiem, nie znam się. ja mając 3 miesiące stażu w instytucji z biurem, w wolnym czasie siedziałam na fejsie :P)
wracając do wątku, weszłam z Młodym i z Miśką w foteliku. Młody zaczynał dostawać pieprza i go nosiło, więc co chwilę go stopowałam.
Mówię Pani po co przyszłam, daję karteczkę i dowód osobisty (na wszelki wypadek).
Nie ta pani, przesiadam się na krzesło przy innym biurku i czekam na tekst ten co zwykle: nie mamy pracy dla ludzi z pani wykształceniem. do zobaczenia za pół roku (czyli za 1,5 miesiąca, bo lubią udawać, że może coś dla mnie znajdą).
a tu niespodzianka. Pani mówi:
- mamy dla pani pracę.
-o! tak? a jaką?- pytam z nieukrywaną radością i zamaskowaną myślą: o cholera, co z dziećmi??( za tą pensję, którą mi zaproponują na pewno nie znajdę przedszkola dla Młodego i opiekunki do Młodej. poza tym Młoda jest za Młoda, żeby jakaś obca baba się nią zajmowała. już ja znam te wszystkie opiekunki do dzieci ;) sama byłam opiekunką, więc wiem ;) )
- czy pani miała do czynienia z diagnostyką?bo ma tu pani wpisane politologia czy jakoś tak...?
-...? ale w jakim sensie? (mam wpisane pedagogika, politologie skończyła moja mama, ale tego chyba nie mają w moich papierach...?)
-no bo w CV ma pani certyfikat z jakiegoś kursu czy szkolenia o diagnostyce...FAS? czy jakoś tak...?
-?! tak, mam. To chodzi o dzieci, które rodzą się chore jak matka pije w ciąży.Macie dla mnie pracę? (??!?)
-aaa, no właśnie. nie, to nie. bo tu koleżanka z pokoju na przeciwko powiedziała, że może damy pani szansę, no ale to o samochody chodzi. to nie, przykro mi, nie mamy dla pani pracy.to wszystko, do widzenia.
-...0_o aha, ok.(myślę sobie, ufff, bo nie będzie problemu z Młodymi, ale z drugiej strony...gdzie ja trafiłam?!) ok. to kiedy mam przyjść? bo mam wizytę na 17.10 wyznaczoną..?
- tak tak, niech pani przyjdzie tego 17.10. (WTF!? ....??)
- to gdybym była diagnostykiem samochodowym pewnie łatwiej znalazłabym pracę..?
- o tak! dużo łatwiej!
-....

i na co mi to wszystko było..?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

coś tam, coś tam ;)