Wczoraj od 17:00 moje Pierworodne Dziecko było u dziadków. na noc :)
miałam okazję, żeby posprzątać tam, gdzie nie zaglądam, żeby nie prowokować Syna ;) (czyli szafa jego i Miśki).
2 torby za małych ciuchów przyjadą niebawem do n.sz. :)
i udało mi się zrobić porządek w zabawkach. Poszła cała wielka papierowa torba zepsutych zabawek, książek (a raczej tego, co z nich zostało) i śmieci (np podarte gazet zabunkrowane w dziwnych miejscach).
w sumie zajęło mi to sporo czasu, ale w międzyczasie relaksowałam się i korzystałam z błogiego spokoju ;)
jutro jadę do Poznania.
Wyjazd rodzinno-Świąteczny- rocznica śmierci Dziadka, poza tym zbliżają się Zaduszki, więc pewnie odwiedzimy groby wszystkich z Rodziny.
wracamy w niedzielę, więc dla mnie to będzie rozrywka- taki długi czas w moim ukochanym mieście...
a poza tym Mąż oddaje numer w poniedziałek, a jest sam, bo wspólnik wyjechał daleko i na długo. Cały weekend w pracy.
w sumie prawie nic nowego, chociaż weekendy miał czasem luźniejsze...
ech.
z szybkiego wpisu zrobił się elaborat.
a jesień piękna w tym roku :)
i do tego ktoś postawił ramę po drzwiach w krzakach przed domem.
zamieszczę zdjęcie później.
wygląda to jak kompozycja jesienna do jakiejś sesji zdjęciowej...
Ryba żyła jak wychodziłam dziś z domu. mam nadzieję, że dożyje filtra, który już kupiłam i czekamy na paczkę w przyszłym tyg.
pozdrawiam i napiszę pewnie w poniedziałek. o ile będę miała o czym ;)
Oby ryba miała tlen to bez filtra sobie poradzi. To dobrze że miałaś chwile wytchnienia. Świetnie sobie radzisz. Poczytałam i pooglądałam blog i jak dla mnie to jesteś super mama. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńbardzo dziękuję za miłe słowa:) chociaż mam wrażenie, że coraz gorzej sobie radzę...a ryba ma juz filtr i jakby nowe życie w nią wstąpiło :)
OdpowiedzUsuń