A raczej słów i tchu.
Córce idzie 4 ząb.
Tak, wiem, chyba przegina. Jeszcze nie skończyła 7 miesięcy...
No i zbiera się do raczkowania.
Kolana w każdym razie ma obite i czerwone.
Za każdym razem jak się budzi w nocy, albo rano, znajduję ją na kolanach, z tyłkiem do góry.
Łóżeczko dziś obniżyłam, bo miałam wizję, że się podciąga i wyskakuje.
Tak, wiem, może przesada, ale zaczynam się obawiać tempa rozwoju tej Małej Poczwarki.
Syn dziś miał dzień Świra chyba. Albo ja miałam, dzięki Synkowi.
Umazał czarną farbą całą masę rzeczy + siebie.
Na twarz dodał sobie czarnego markera i teraz słodko śpi.
Namalował dziś poza śpiewającym koniem jeszcze świnię.
Ani jedno ani drugie nie przypomina konia ani świni. wiadomo.
Kawa dla matek dzieci aktywnych powinna być refundowana.
Córka goni Syna i wcale, ale to wcale nie będzie dzieckiem spokojnym i bawiącym się w ciszy czymkolwiek.
Może czymkolwiek się pobawi, ale raczej nie w ciszy.
Syn owszem, w ciszy czasem potrafi.
Np. książeczki ogląda w ciszy.
nawet pół godziny potrafi.
Sam.
Ale niedajBóg zaproponować czytanie.
Jakby nie słyszał.
Przewraca stronę i pokazuje jakieś samochody, zwierzaki czycokolwiek.
Córka ma rączki rozbiegane.
Nóżkami wierzga.
Oczami za Bratem wodzi ciągle.
Za jego głosem też się odwraca.
Śmieje się do niego.
Chociaż wczoraj i dziś na Brata zbyt blisko wydawała z siebie ryk-tajfun.
Może to przez zęby...
w każdym razie widzę,że moje dzieci są aktywne i żywotne i może adhd to to nie jest i nie będzie (kto to wie)
ale w jednym miejscu to nie usiedzą.
nawet razem.
Syn zasnął ok 15:00.
Będzie sajgon do 22:00, ale teraz przynajmniej mam chwilę wytchnienia.
Córka też śpi.
Delektuję się spokojem ;)
i pozdrawiam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
coś tam, coś tam ;)