dziwny to był sen.
Miałam normalną łyżkę do zupy i wybierałam sobie coś, co chciałam zjeść.
Np niebo, chmury, jakiś budynek i tą łyżką w powietrzy machałam jakbym nabierała lody z pojemnika i tak było. Miałam np niebieskie lody. Bardzo dobre zresztą :)
W tym roku Świąt jakoś jeszcze nie czuję.
Za to czuję ból zęba.
Wczoraj byłam u dentystki i moja cudowna ósemka jest kompletnie zmarnowana i nadaje się tylko do wyrwania.
To piękne wydarzenie czeka mnie jutro.
Powiem szczerze, że już nawet sie nie boję.
Lepiej wyrwać i mieć z głowy niz na dobre uzależnić się od leków przeciwbólowych, bez których ostatnie dwa tygodnie kiepsko by wyglądały...
Dzieciaki rozrabiają.
Maciek bardziej niż Młoda, ale widzę, że będą zgranym duetem doprowadzającym matkę do nerwicy, depresji i czegoś, czego nie umiem nazwać profesjonalnie a kojarzy mi się z wrzaskiem i waleniem głową w stół/ścianę.
W tym roku chyba nawet choinki nie będziemy mieli. Jutro jadę do moich Rodziców już na Święta i jakoś nie wyobrażam sobie wracać tu tylko po to, żeby zamontować drzewko i na dwa tygodnie wyjechać.
Do tego nie wiem co z rybą. kilka dni wytrzyma, ale nie będę jej przecież głodzić przez dwa tygodnie.
Może Szwagierką ją czasem odwiedzi...
Prezenty w tym roku będą od nas bardzo ubogie- o ile w ogóle jakieś będą.
Mąż pracuje jako Prezes Klubu "Wolontariat dla Społeczności Lokalnej" i generalnie chyba nie dostaje wynagrodzenia za ta pracę. Wolontariat z definicji jest nastawiony na pracę bez zysku dla siebie.
Ale mam szlachetnego męża.
esz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
coś tam, coś tam ;)