czwartek, 6 grudnia 2012

Św.Mikołaj...

...do mnie nie przyszedł.
Na razie.
I jeżeli Teściówka nie zjawi się z jakąś czekoladką również dla mnie, to  pierwszy raz w życiu ominą mnie Mikołajki.
Na Męża raczej nie mam co liczyć.
On nie ma głowy do takich spraw.
( Czasem zastanawiam się, czy On w ogóle ma głowę...
Dziś zabrał  wszystkie klucze z domu, zamknął nas w środku i poszedł do pracy.
Gdyby nie mój Brat Syn nie poszedłby na żadne spotkanie z Mikołajem. )
Chyba skończył się pewien etap w moim życiu.
Czas na moje dzieci...
Syn jest właśnie na spotkaniu z Gościem roznoszącym upominki.
Mam nadzieję, że nie uciekł.
Syn, nie Mikołaj.
Poszedł z Ciocią, ale podobno nawet na klatkę schodową nie chciał wejść, tylko krzyczał, że "plezenty NIE!! do mamyy!!"
Mam nadzieję, że za chwilę nie pojawią się w drzwiach...

Wczoraj od mojej Siostry przyszła paczka od Mikołaja.
Dla Młodej i Syna.
Bardzo to miłe było :) 

Córka spi. Nadrabia zaległości, bo Brat nie pozwala jej sie wyspać w dzień.
" AAAA!!!!!!!!!!!! (tu następuje telepanie łóżeczkiem Młodej)
O! Misiunia śpi nie. Budziła."

Lekko to Córka nie będzie miała...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

coś tam, coś tam ;)