środa, 9 stycznia 2013

Zaległe zdjęcia

Zacznę od dokumentacji szarańczowatości moich dzieci.





Córeczka goni Braciszka. Tutaj zabrałam jej kiedyś chyba żółtą farbkę.



A oto głowa- prezent, który dostałam od Małżonka Szanownego na Boże Narodzenie. I z góry mówię, że byłam nią zachwycona od pierwszego wejrzenia. I teraz jest moja :) Niestety jest dość duża i pierońsko ciężka, więc nadal stoi w biurze u Męża (przyszła z galerii obok- Galeria Pod Aniołami) i czeka albo na większe mieszkanie, albo na dobrą komodę (która i tak się nie zmieści, bo jak przyjedzie wreszcie sekretarzyk to już nic więcej się nie zmieści). Ale i tak się cieszę, że ją mam :)
                                                                                                                                                                                                                                                   

 A oto Synek malujący swoje arcydzieła na podłodze w korytarzu. Na kafelkach nie ma groźby wypaczenia parkietu. Poza tym farba łatwiej schodzi.


 A to plecak, który zrobiła Mama mojego Męża Wnuczkowi.
Mistrzostwo. (chociaż nie pamiętam, czy nie okazywałam go już wcześniej).

 No to ja z Córką.
 Miśka zaczyna podnosić pupę do raczkowania. Stare zdjęcie (chyba z listopada albo października)



Zima w N.sz.
To zdjęcie również z zeszłego roku.
 Syn piecze pierniczki.
Tzn wyciska i wałkuje ciasto.

 Zima w Wa-u.
Taki mamy widok z kuchni w zimowe, mroźne i słoneczne poranki...

 Córka i jej 6 zębów.

 Syn wyciska sok z grejpfrutów z Babcią Grażynką

 Gdzie ten Gwiazdor?


Kochające się Rodzeństwo

Miśka przeglądając książki znalazła pocztówkę.


 Samodzielne jedzenie jak na pierwszy raz idzie jej całkiem zgrabnie...



Moja Córka żądna wiedzy ;)

 Syn pije wodę a Córka czyta ;)



A zdjęć kartek nie zamieszczę bo mi wstyd.
Poczekam jednak aż się wyrobię.
Pozdrawiam styczniowo :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

coś tam, coś tam ;)