wtorek, 19 marca 2013

cholerna ZIMA, Ryba i inne

No niestety.
O wiośnie nawet pół słowa nie mogą napisać- ptaki jakby poćwierkują, ale przy karmnikach i w ogóle nie zanosi się na zakładanie gniazd i jakieś miłosne trele.
Śniegu u nas prawie po kolana i ciągle sypie.
Biało i zimowo, chociaż dni coraz dłuższe i teraz już o 18.30 jeszcze nie jest zupełnie ciemno.
Dziwnie, bo zaczyna mi się to kojarzyć z nocą polarną...

A co u nas poza pogodą?
Internetu w domu nie mam.
Limit i takie tam.
Do Wczoraj byłam u Teściów, ale tam też za dużo nie korzystałam- tyle co pocztę sprawdzić.
W sobotę byłam na piwie ze Szwagierką i Jej Koleżanką.
Rewelacja :)
Mąż został w domu (!!) z Dziećmi (byłą też Teściowa z Teściem, ale co tam.)
Wyjście dla mnie bardzo spontaniczne (Szwagierka wcześniej miała zaplanowane) i bardzo potrzebne :)

Dziś idę na pierwsze w życiu warsztaty ze scrapbookingu :)
W związku z tym przyjechałam do Rodziców, żeby dzieciaki zostawić, bo Mąż oczywiście w pracy i dziś raczej nie wróci za wcześnie.
A jutro warsztaty z ceramiki.

Córka od dziś ma już 8 zębów.
Dwie nocy darła się okrutnie, nie wiedziałam za bardzo o co jej chodzi,
a tu proszę- okazuje się, że rosną jej zęby.
I to chyba 3 na raz.
czekamy na kolejne.
U niej zawsze tak w zestawach się pojawiają.
Tata mówi, że zaraz będzie miała więcej zębów niż włosów...

Syn broi.
Jak zwykle.
Dodatkowo na pytanie: Ile masz lat?
odpowiada: osiem i pół.
I zaczyna na tyle wyglądać...

Miałam ostatnio "przygodę" z naszą rybą.
A raczej RYBSKIEM.
Urosła jak szalona, ma mięsisty ogon i aż jej łuski odstają.
No ale czego się spodziewać, skoro jest sama w akwarium i tylko je i za przeproszeniem wydala.

W każdym razie nie o tym.
Ryba miała już taki syf w mieszkaniu, że musiałam je posprzątać.
Akwarium znaczy.
Chrzanie zalecenia akwarystów, że wody się nie wymienia.
Jak ma zielono i ledwie pływa, to trzeba posprzątać.
Wiadomo, wody prosto z kranu jej nie wlałam i nie wyparzałam kamieni, ale co nieco przemyłam ścianki, wypłukałam wszystko z dna( a nasza Ryba ma tam tylko żwirek, bo na razie nie stać mnie na roślinę, dno z ziemią i lampę dla roślinki).
W każdym razie część wody wymieniłam, wysprzątałam, filtr uzdatniłam i cała szczęśliwa, po godzinie czy ile mi tam zeszło, wpuściłam rybę do akwarium.
Jakby ożyła, całkiem ładniej i przejrzyściej było ją widać.

I tak byłoby wszystko super, gdyby nie moje roztargnienie.
Nakarmiłam Rybsko i zostawiłam żarcie przy akwarium.
Wchodzę wczoraj do pokoju, bo cisza jakaś zaległa.
I co widzę?
Syn siedzi przy moim sekretarzyku (otwartym, bo ZAPOMNIAŁAM zamknąć).
I już widzę, że rozlał czerwony tusz.
Całkiem sporo niestety. Krwiście się zrobiło i musiałam ścierać tą krew.
I słyszę, jak Syn mówi, że Ryba była głodna i dał jej śniadanie.
Mówię mu, że nie jest głodna, bo ją karmiłam.
I na wszelki wypadek zaglądam, czy On jej nie dokarmił jakoś bardziej, ale nic nie pływało, więc uznałam, że nie.
Ale chwilę później coś mnie tknęło i zaglądam do opakowania na żarcie rybie.
A tam pustka.
Było pół pudełka...
Wszystko na dnie...
Myślę sobie- będzie miała ryba na zapas (miesiąc albo dwa).
Durna, nie wpadłam od razu na to, że przecież to jedzenie zacznie się rozkładać.
Rozłożyło się już przez noc.
Dziś rano patrzę, a Ryby nie widać.
Ani Ryby ani muszli, ani sztucznej roślinki.
Kompletny syf.
No i sprzątanie na nowo.
Jak po tym dzisiejszym sprzątaniu Ryba nie zdechnie, to chyba wszystko przeżyje.
Nie miałam odstanej wody, więc trochę kranówy jej się dostało.
No przykro mi, ale chyba lepsza kranówa niż ten syf, który się zrobił...

Ale się rozpisałam...

A może ktoś chce Rybę?
Dawno nie miała towarzystwa, więc nie wiem, czy innych rybek by nie zjadła...
Ale wygląda ładnie i robi dobre wrażenie.
No nie pogadasz z taką, ale jakieś życie poza dziećmi, pająkami i roztoczami jest w domu...

Pozdrawiam :) 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

coś tam, coś tam ;)