Wczoraj Mąż był w domu prawie cały dzień.
W piątki to się raczej nie zdarza.
A tu proszę- taka niespodzianka:)
Nawet razem byliśmy u lekarza, bo Młody ciągle kaszle i ma stany podgorączkowe.
Nie podoba mi się to bardzo. Wiadomo, lepiej jak dziecko zdrowe.
A do tego kaszel ma bardzo nieciekawy.
No ale Pani Doktórka zbadała i w płucach czysto.
Młoda ma tylko lekko gardło zaczerwienione, ale nie groźnie, więc chyba wyszła z choroby.
To wczoraj.
A dziś miałam wspaniały dzień.
Dzięki mojej Szwagierce udało mi się wyrwać na kilka godzin na warsztaty z filcowania na mokro.
Oczywiście do Galerii pod Aniołami :)
Okazało się, że filcowanie jest dość proste. Pracochłonne- owszem, ale za to jakie relaksujące! :)
Udało mi się zrobić torbę, z któej jestem względnie zadowolona.
Mogłaby być lepsza. Wiadomo.
Jak chcecie zobaczyć to zapraszam na Paprotnik ;)
Miałam jeszcze kilka myśli, ale mi uciekły.
Życzę dobrej nocy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
coś tam, coś tam ;)