No może nie o tej porze.
Dokładnie 17 marca.
W cieniu było plus 15 stopni.
27 marca było już 20 stopni w cieniu.
A dziś?
U nas śnieg za oknem.
Zero stopni w cieniu i cień wszędzie.
Jakoś brak nadziei na wiosnę.
Syn chory.
Przed wczoraj wieczorem miał 39.7 gorączki.
Wczoraj spał 3h w dzień- co świadczy o silnej chorobie, bo bardzo dawno nie spał w dzień, nawet przy poprzedniej chorobie.
Dziś już powoli lepiej, chociaż gorączka na poziomie 37-38 stopni.
Córka na razie zdrowa.
Śpi w tej chwili.
Syn dostaje na głowę- niestety wałkujemy bajki, bo tylko to jest w stanie utrzymać go w łóżku.
Jeszcze czytanie książeczek i malowanie, ale to tylko na parę minut.
Jak gorączka spada Dzieciak wariuje.
A z poprzednich chorób wiem, że lepiej jak za dużo nie wariuje- szybciej dochodzi do zdrowia.
Córka powoli szykuje się do chodzenia.
Potrafi wsiąść na samochód Brata.
I zejść również potrafi.
Zębów ma ciągle 8, chociaż widzę, że następne w drodze.
Święta Wielkanocne w tym roku przeleciały jakoś zatrważająco szybko.
A do tego było inaczej niż zwykle- mało ludzi, bo 5 osób nie mogło przyjechać :(
Niby było nas 8 +2 dzieci, ale i tak jestem przyzwyczajona, że jest nas więcej.
Do tego Syn się pochorował i nie mogliśmy się spotkać z Przyjaciółmi :(
Ale liczę na to, że w czerwcu będzie taka możliwość :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
coś tam, coś tam ;)