W sumie mam wrażenie, że miesiąc, ale to dlatego, że tyle się działo.
Moja Babcia przyjechała już we wtorek i przywiozła moją najmłodszą Siostrę, która przyszła do mnie na noc. Zrobiłyśmy sobie małą, babską imprezkę, bo tak się szczęśliwie złożyło, że akurat był mecz i Mąż bez wyrzutów sumienia poszedł oglądać.
W środę mieliśmy iść na pochód pierwszomajowy, ale trochę się towarzystwo pospało, poza tym Córce zaczęły rosnąć zęby ( myślałam, że jest chora, ale w końcu pewnego dnia tak krzyczała, że udało mi się zajrzeć do buzi a tam wielkie, spuchnięte dziąsło- i wszystko stało się jasne.)
Zakończyło się dwoma trzonowcami i wysypką, ale teraz jest dobrze.
Córka ma już 10 zębów.
Syn za to gada jak nakręcony.
Jego ulubione pytanie to: Zździe? czyli gdzie?
Tutaj ma przestrzeń na podwórku i właściwie od świtu do nocy szaleje.
Biega na bosaka, przekopuje grządki, nie zawsze jeszcze nieobsadzone, jeździ na rowerku (bez pedałów), na hulajnodze, skacze przez kałuże, majstruje, grandzi i generalnie dobrze się bawi.
Czasem aż dziwne, że niebawem skończy dopiero trzy lata...
Jest jeszcze taki malutki, a już nie płacze jak się skaleczy, jak nie chce czegoś zjeść albo zrobić, to mówi: nie, dzięki.
Potrafi wbijać gwoździe, piłować drewienko piłą...ale jak ma zjeść pomidora, to mówi:
-Małe dzieci nie lubią pomidorów."
-a Ty jesteś mały?
-tak, znowu jestem mały.
Córka chce mu dorównać, ale coś do chodzenia się nie garnie.
Woli na czworakach.
Wykrzykuje różne rzeczy po swojemu, siedzi w piaskownicy, krzyczy na koty i psy i rośnie z niej mały łobuz.
A do tego śpiewa, tańczy i wydaje taki dźwięk, że brzmi jak zachrypnięty dziad, a nie jak mała dziewczynka.
Takie ghrrrraa. I później się chichocze.
Tak, to tyle z dzieciatych nowości.
Jutro wracamy do domu. Mam nadzieję, że będzie padać, bo jak jest taka cudna pogoda jak dziś, to siedzenie w mieście to porażka.
Dobrego dnia i serdeczności :)
p.s. a tu kilka letnich fotek:
Sarna w ciąży:
Dzieci w piaskownicy:
Syn- fotograf i jego ulubiony obiekt do fotografowania- jego stopy :)
A to widoki z werandy i okna w kuchni :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
coś tam, coś tam ;)