piątek, 10 maja 2013

Przerwa w porządkach...

...to dobra chwila, żeby coś napisać.

Dokładnie rok temu na świat przyszła nasza Córka.
Urodziła się dość szybko i bez komplikacji.
Co prawda na podłodze, ale specjalnie mi to nie przeszkadzało.
Co innego Położnym i Lekarzowi.



Nie pamiętam ile ważyła, bo zabrali ją do innego pomieszczenia i nie zakodowałam sobie.
Mąż w trakcie porodu stał za lampą, bo trochę ciasne pomieszczenie to było.
Niby sala do porodów rodzinnych, ale chyba dla małych rodzin ;)

Tzn żeby nie było, że na gołej glebie w jakimś składziku rodziłam, nie.
Na worku sako i po wcześniejszym ruszaniu bioderkami na piłce.
To przez te bioderka tak mnie ścięło.
Dodatkowo paraliżu dostałam z okazji histerii- taka jestem jakaś panikara.
Syn rodził się dłużej, więc paraliż miałam połowiczny i do akcji porodowej właściwej rozszedł się po kościach.
Za to z Córką było gorzej, bo jakoś za szybko i się zdziwiłam, że to tak idzie.
No i na oczy nie widziałam, skręciło mnie koszmarnie i uratował mnie trochę gaz rozweselający.
Znaczy niby takie znieczulenie.
A wszystko trwało 15 min (od tych bioderek do wyjścia Młodej).
A teraz Córa zaczyna chodzić, wcina cukierki z czekoladą, włazi na meble, bije Brata, sypie piachem w dzieci w piaskownicy, ma 10 zębów, jest w sumie łysa, złości się kosmicznie i rośnie na małego łobuza. Śpiewa od 7-go miesiąca życia, tańczy od niedawna.

Poza tym zaliczyła dwie rany cięte od Braciszka-nożyczkami w kciuk, uszczerbienie zęba na kafelku w kuchni, wielokrotnie przeciętą wargę- w tym dziś- dosłownie przed chwilą o wannę, obitą o kanty głowę, posiniaczone kolana, ugryzienie w plecy przez Braciszka, ugryzienie w głowę- również przez Braciszka, o rękach i palcach nie wspomnę.
Będzie twarda i wszystko przetrwa po takim dzieciństwie...

Byłam przekonana, że będzie chłopak, więc jak Pani Dr powiedziała, że dziewczyna to prawie się popłakałam z radości :) Ale widać z dziewczęcej powabności Córka ma nie za wiele...

Imię wybieraliśmy baardzo długo i jak tylko jakieś wytypowaliśmy to po jakimś czasie zupełnie nam nie pasowało. Aż przyszedł moment, gdy Mąż powiedział, że nie będzie się ze mną wykłócał w trakcie porodu, bo będę miała przewagę i musieliśmy jakieś wybrać.
I tak metodą eliminacji doszliśmy do tego, które pasowało i jemu i mnie.
I z każdym dniem podobało nam się bardziej :)
I ciągle się cieszę, że właśnie takie imiona ma nasza Córa :)

Tak to było. A jeszcze przez dwa miesiące przed porodem musiałam leżeć.
Fajnie było tak leżeć ;)

A teraz sprzątam i sprzątam bo Syn pojechał z Babcią i Ciocią do Dużego Miasta na zakupy i później na nocówkę.
Szok, że tak długo Go nie będzie- może się wyśpię, może zdążę w szafach posprzątać, może nawet w kuchni i w szafie w korytarzu... może ;)


Dobrego dnia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

coś tam, coś tam ;)