nie potrafię robić kartek, jak któreś z nich nie śpi.
Tak, robię kartki już całkiem długo, nie sądziłam że aż tak mnie to wciągnie (no dobra, trochę sądziłam, bo do kleju i papieru zawsze mnie ciągnęło...).
W każdym razie kto jeszcze nie widział-zapraszam na bloga paprotnik.blogspot.com
Dobra, a teraz do rzeczy.
Dzieciaki powoli wychodzą z choroby.
Młody od piątku od 16:00 do poprzedniej ocy miał gorączę między 40 a 39. I dopiero wczoraj w nocy się polepszyło. Taka angina. W piątek u Pani Doktór miał czyste gardło i mógł iść do przedszkola od poniedziałku, a w sobotę u tej samej pani Doktór juz miał białe gardło i antybiotyk.
Córka bez większych zmian ciągle kaszle i smarczy.
Przedszkole.
Zacznę od tego, że Syn się nie dostał do naszego osiedlowego.
Gdy pojechaliśmy sprawdzić listę okazało się, że z braku miejsc go nie przyjęli.
Syn na to: Dzieci się posuną.
ja: Maciek,ale tak się nie da...
On: Pani posunie...
Był autentycznie załamany faktem, że go w przedszkolu nie chcą.
Poszedł do innego, w centrum (15 min truchtem od nas, o ile to Mąż biegnie z Młodym na barana, albo 15 min autem, o ile to ja go odwożę).
Niestety przedszkole przyjmuje dzieci tylko do 8:15, więc trzeba szybko rano wstać i coś zrobić, żeby Syn się tam dostał. No nienawidzę tego. Kojarzy mi się z całą moją podstawówką i kawałkiem LO.
A to nie ja idę, tylko moje dziecko. To jest chyba jeszcze gorsze, bo nie wiem co On tam robi, co robią jemu i w ogóle.
No matka ze mnie nie do końca normalna okazuje się...
Samo przedszkole chyba dobrze. Teraz prawie miesiąc Syn nie chodził i ostatnio zaczął nawet płakać, że on nie chce być duży, że chce siedzieć w malutkim krzesełku i że nie chce rosnąć...Chyba się stęsknił.
Córka.
Córka mówi coraz więcej.
Powtarza prawie wszystko (Syn nic nie chciał powtarzać,więc się dziwimy za każdym razem...).
I mówi "pójsz", czyli spójrz. Syn też mówi "spójrz mamo" zamiast np popatrz czy zobacz...
Miałam jeszcze jakiś plan z pisaniem, ale wyleciało mi z głowy.
To na koniec może kilka zdjęć z ostatniego czasu:
Chyba jeszcze z wakacji...
Boćki były, biły się o gniazdo.
Żaden nie został.
Ciąży też nie ma ;)
Pasta do butów
Córka Śpi.
Od jakiegoś czasu dzieciaki mają łóżko piętrowe. Od Prawie Rodziny :)
Moje dzieci i bajka...
Córka artystka...
Nasza ryba. Rośnie i wcale nie chce zdechnąć.
Ktoś chce?
Robiłam powidła na zimę. Oto wynik mojego gotowania powideł:
Zasadziłam na balkonie, w doniczce ziemniaka. Oto plon:
Stopy Miśki
Nasza ściana w przedpokoju. Pasta z LIDLA plus plastikowa serwetka ;)
Specjalny uśmiech Miski:
Ryba w trakcie sprzątania akwarium miała ciekawe spotkanie z pewną Panią...
"Miejsca, o których nie miałeś pojęcia w Nwsc ;)"
Pierwsza przedszkolna praca Syna:
Uciekające Krasnale...
To może na tyle dziś.
I tak dziwię się sobie bo ładowanie zdjęć w bloggerze robi się co najmniej upierdliwe...
Pozdrawiam Was :)


































































Zdjęcia prześwietne. Widzę piękne malarstwo ścienne ;) Chociaż brakuje mi jeszcze Mamy ze swoimi pociechami :) A co do przedszkola - chyba we wszystkich jest tak, że dziecki schodzą się do 8:15. Ja całą tamtą zimę wytrwale tuptałam z moim małym 20 -30 min, no chyba, że poleciał tekst "Ja chcę na rączki, nóżki mnie już bolą" - samochodem o wiele wygodniej ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko!